środa, 24 kwietnia 2013

Korektory

Hej! Nadszedł czas na analizę korektorów. W swojej kolekcji mam czy też miałam kilka różnych korektorów. Jest to spowodowane w szczególności tym, że mam dosyć ciemne i widoczne cienie pod oczami. Szukam więc jakiegoś dobrze kryjącego korektora. Czasami zdarzą się też jakieś wypryski, które dobrze jest ukryć. W poście tym przedstawię Wam kilka z korektorów, które używałam bądź nadal używam.
 





Essence Forget it! 3 w 1 concealer - paleta korektorów - cena ok. 12 zł, 3,5 g
Jest to zestaw trzech korektorów: różowy ma zamaskować sińce pod oczami; zielony - różncego rodzaju zaczerwienienia i pęknięte naczynka; beżowy - do ukrycia innych różnych niedoskonałości. Korektory są całkiem wydajne, nieźle się sprawdzają w zastosowaniu, natomiast aplikacja, czy też wydostanie korektora z opakowania może być kłopotliwe dla posiadaczek długich paznokci.
 
 
Essence Stay All Day 16h Longlasting Concealer - korektor w płynie - cena ok. 11 zł, 7 ml
Korektor pod oczy w płynie, aplikowany za pomocą pędzelka. Ma całkiem dobre krycie, chociaż nie do końca jestem z tego zadowolona, ponieważ niestety nie kryje moich cieni w 100%. Jego plusem jest natomiast to, że nie roluje się i nie zbiera w zagłębieniach.
 
Essence Pure Skin Anti-Spot Coverstick - korektor w sztyfcie - cena ok. 10 zł, 5 g
Łatwy w aplikacji, matujący i antybakteryjny korektor w sztyfcie. Skutecznie kryje niedoskonałości skóry twarzy - przebarwienia, wypryski, zaczerwienienia.
 
 
 
 
 
 
Essence I love Stage - baza pod cienie i korektor - cena ok. 15 zł, 10 ml
Jest to przede wszystkim baza pod cienie do oczu, jednak spokojnie można jej używać jako korektora pod oczy. Baza sprawia, że cienie dobrze i szybko rozprowadza się na powiece. Przedłuża ich żywotność i zapobiega rolowaniu się cieni. Dzięki niej, makijaż oczu przez cały dzień pozostaje tam, gdzie został umieszczony.
 
 
 
 
 
Yves Rocher Couleurs Nature Korektor rozświetlający - cena 38 zł, 1,5 ml.
Korektor rozświetlający pod oczy, który ma również maskować sińce pod oczami. Jak dla mnie jest trochę za ciężki i niestety bardzo się odznacza pod oczami. Skóra wokół oczu wyglada, jakby została potraktowana jakąś maścią, którą trudno rozsmarować. Aplikacja jest łatwa i wygodna - za pomocą pędzelka. Korektor wypływa po przekręceniu końcówki sztyftu.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Rossmann, Rival de Loop, Hydro, Getoner Augen-Roller Concealer 4in1 Natural - cena ok. 9 zł, 10 ml
Korektor pod oczy z kofeiną pod postacią roll-on. Jego zadaniem jest schłodzenie, nawilżenie i rozświetlenie skóry oraz zamaskowanie cieni pod oczami. Z tego produktu jestem średnio zadowolona. Kulka w korektorze się dosyć często "zacina" i trzeba się chwilę nią pobawić, żeby coś wydobyć. A gdy już coś wypłynie to rozlewa się na dużym obszarze wokół samej kulki. Kryciem cieni pod oczami też nie powala. Na pewno przyda się na letnie dni, kiedy chłodny aplikator ostudzi ciepłą skórę i przyniesie jej ulgę zwłaszcza po opalaniu ;)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Jakie są Wasze doświadczenia z korektorami? Macie jakieś ulubione, które dobrze się sprawują? Co możecie polecić?

środa, 17 kwietnia 2013

Zmiany, zmiany...

Hej! Pogoda wreszcie dopisuje i mam wrażenie, że zamiast wiosny po tej długiej zimie od razu lato chce przyjść ;). Wiadomo, że na wiosnę robi się zwykle porządki, trochę zmieniamy to i owo. Ja też zrobiłam kilka małych zmian. Wczoraj wybrałam się do fryzjera. Ale ta zmiana jest stosunkowo niewielka, bo właściwie podcięłam tylko końcówki i zrobiłam grzywkę.
Kupiłam sobie też olejek Kerastase Elixir, będący tak naprawdę kombinacją czterech olejków, do włosów osłabionych farbowaniem. Jak sprawdzę w praktyce jego właściwości, to pewnie zrobię dla Was recenzję.
 
Bardziej zauważalne zmiany są natomiast na blogu. Postanowiłam trochę zmienić kolorystykę i pozbyć się kilku gadżetów. Mam nadzieję, że nowy wygląd przypadnie Wam do gustu. A może macie jakieś sugestie? Jeśli tak, to piszcie śmiało.
 
A jak Wy przygotowujecie sie na przyjście wiosno-lata?

Mały update :)

 
 

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Laminowanie włosów - efekty

Hej! Tak jak pisałam w poprzednim poście, chciałabym podzielić się z Wami wynikami zabiegu laminowania włosów. Co prawda przeprowadziłam go dopiero pierwszy raz więc nie wiem, jakie będą jego długoterminowe skutki, natomiast na chwilę obecną jestem zachwycona efektami. Moje włosy faktycznie są bardziej błyszczące i łatwiejsze do rozczesania. Nie puszą się i nie elektryzują. Nie tworzą się żadne "supełki", które ciężko jest rozczesać. Chciałabym też przekonać się o tym, jak będą wyglądały moje włosy po pierwszym ich myciu po laminowaniu.
 
Na początku przyszłego miesiąca zapewne powtórzę zabieg i zobaczę, czy sytuacja będzie podobna. Niemniej jednak, tak jak mówię, na chwilę obecną wyniki tego eksperymentu są zadowalające.
 
Podzielcie się swoimi doświadczeniami.
Pozdrawiam.

sobota, 13 kwietnia 2013

Pielęgnacja włosów - laminowanie

Hej! Pewnie wiele z Was słyszało o zabiegu zwanym laminowaniem włosów. Ja w sumie o tym sposobie pielęgnacji włosów dowiedziałam się całkiem niedawno. Postanowiłam, że czas najwyższy go wypróbować. Jakie będą tego efekty, dowiem się jak wyschną mi włosy. W teorii włosy mają być gładsze  i bardziej lśniące oraz łatwiejsze do rozczesania, co ostatnio ponownie jest moim problemem. Mam nadzieję, że ten zabieg mi w tym pomoże. Jestem świeżo po nim, więc nie wiem jeszcze do końca jak zadziała na moje włosy.
Ale zacznijmy od początku. Laminowanie włosów polega na pokryciu ich warstwą specyfiku przygotowanego domowym sposobem i owinięciu ich folią i ręcznikiem w celu delikatnego podgrzania. Do przygotowania mieszanki potrzebujecie:
- 1 łyżki żelatyny,
- 3 łyżek gorącej wody,
- 1 łyżki olejku do włosów lub odżywki z olejkiem (ja użyłam olejku łopianowego, bo akurat taki miałam pod ręką),
do tego folia (może być jakaś siatka) oraz ręcznik.
Miksturę należy rozprowadzić na włosach, umytych lub nie, owinąć folią i ręcznikiem (ciepło wzmocni działania) i trzymać to przez 45 min. Natępnie zmyć mieszankę letnią wodą.
Przyznam szczerze, że byłam troche sceptycznie nastawiona do tej mieszanki. Trochę się przeraziłam, jak zobaczyłam, co się dzieje z moimi włosami tuż po jej nałożeniu. Żelatyna szybko zastygła i włosy się bardzo skleiły. Bałam się, że będę musiała się wkrótce udać do fryzjera. Jednak uświadomiłam sobie, że nie jestem jedyną osobą, która laminowała włosy, więc się trochę uspokoiłam. Jednak pewna doza strachu pozostała, bo spłukałam miksturę po ok 35 min. 
Pamiętajcie, żeby tego zabiegu nie powtarzać zbyt często (nie częściej niż co 3-4 mycia), gdyż efekt może być odwrotny do zamierzonego.
Jaki będzie efekt ostateczny zabiegu w moim przypadku, napiszę Wam w kolejnym poście.

A Wy próbowałyście tego eksperymentu? Działa na Wasze włosy? Widzicie jakąś poprawę?

wtorek, 9 kwietnia 2013

Wycieczka - Budapeszt

Hej! W ubiegły weekend (a ściślej piątek i sobotę) wybrałam się ze znajomymi (trzech zagorzałych fanów piłki nożnej i mój chłopak) do Budapesztu. Lot do Budapesztu trwał niespełna godzinę. Widok wkraczającej tam wiosny troszkę nas zaszokował, biorąc pod uwagę hałdy śniegu w Polsce. Pogoda była całkiem przyjemna, ok. 10 stopni, chociaż w piątek przez znaczną część dnia padał deszcz. W związku z tym moje plany na zwiedzanie tego dnia miasta nie za bardzo wypaliły i dlatego całą grupką pojechaliśmy na mecz Ujpest FC vs. Kaposvari Rakoczi. Mecz nie był zbyt fascynujący (tym bardziej dla mnie), więc wyszliśmy zanim się skończył.
W sobotę na szczęście pogoda dopisała, świeciło piękne słońce i było całkiem ciepło. Bratki i różne inne kwiatuszki kwitły, a my cały czas myśleliśmy o tym, że jak wrócimy do Warszawy, to przywita nas białe podłoże.
Muszę przyznać, że Budapeszt jest bardzo ładnym miastem. Spacer wzdłuż Dunaju sprawił mi ogromną przyjemność. Zabytki, które było widać po obu stronach rzeki robiły ogromne wrażenie - zwłaszcza Zamek Budy oraz Parlament. Bazylika też jest piękna i olbrzymia, a jej wykończenie, tj. rzeźby, płaskorzeźby, okienka, itp. wyglądały wspaniale.
Oczywiście nie mogliśmy zapomnieć o regionalnej kuchni. Jednak ciężko było znaleźć jakiś bar czy niezbyt drogą restaurację, która serwowałaby gulasz. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy taką w piątek późnym wieczorem. Zupa smakowała wspaniale.
Niestety podczas tak krótkiego wyjazdu nie było szans na to, aby zwiedzić całe miasto. Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę i nadrobię zaległości :)

Poniżej zamieszczam kilka fotek z wyjazdu.

 
 Zamek Budy

 
  Uliczki w centrum Budapesztu
 
 Plac
 Stadion Ujpest FC
 Dworzec kolejowy

 Zabytkowy tramwaj napotkany nad brzegiem Dunaju
Most Małgorzaty

 Parlament

 Bazylika św. Stefana
 Lew na Moście Łańcuchowym
  Widok na Most Łańcuchowy i w oddali Bazylikę Św. Stefana
  Dunaj i w oddali Parlament
 Kwitnące bratki przy Zamku Królewskim
 

czwartek, 4 kwietnia 2013

Recenzja - płyn do demakijażu Pur Bleuet Yves Rocher

Hej!

Dziś chciałam Wam przedstawić moją opinię na temat płynu do demakijażu oczu wrażliwych z firmy Yves Rocher. Płyn, o którym mowa to Pur Bleuet. Kiedyś przez bardzo długi czas nie używałam do zmywania makijażu oczu żadnego płynu. Zwykle korzystałam z wody i mydła. Jednak pewnego razu postanowiłam, że nadszedł czas, żeby wypróbować coś przeznaczonego do tego celu. W ofercie Yves Rocher znalazłam płyn z dodatkiem wody z bławatka do oczu wrażliwych. Używam go już od dłuższego czasu, ostatnio bowiem zamówiłam 3 buteleczkę.
 
Producent zapewnia, że jest to produkt testowany pod kontrolą okulistyczną, nie zawiera parabenów i jest przeznaczony dla oczu wrażliwych oraz osób noszących soczewki. Przyznaję, że spełnia swoje zadanie. Ma przyjemną konsystencję i zapach. Wystarczy przyłożyć wacik nasączony płynem do oka i odczekać kilka sekund, a makijaż znika jak za pociągnięciem magicznej różdżki ;). Ja jestem z tego produktu bardzo zadowolona. Nie powoduje u mnie żadnych podrażnień. Oko jest oczyszczone i odświeżone.
Produkt sprzedawany jest w buteleczce o pojemności 150 ml w cenie 18 zł, jednak często są promocje i można go kupić za niecałe 13 zł.
 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Wielkanoc czy Boże Narodzenie?


Hej! Jak Wam minęły święta? Ja jak zwykle najadłam się za wszystkie czasy, ale na szczęście chwilę poświęciłam także na spacer, żeby co nieco z tych kalorii spalić. Wyglądając przez okno zastanawiałam się, czy mamy Wielkanoc czy może jednak Boże Narodzenie. Zamiast bałwana można ulepić zająca i zamiast lać się wodą w lany poniedziałek, można było się porzucać śnieżkami. Paranoja jakaś. Mam nadzieję, że jednak wiosna o nas nie zapomniała i mimo tego, że dziś jest prima aprilis to nie robi nam żartów i jednak zdecyduje się niedługo do nas wpaść.



Organizacja kosmetyków

Hej!
Ostatnimi czasy miałam problem ze znalezieniem konkretnych kosmetyków, których w danym momencie potrzebowałam. Postanowiłam więc zrobić z nimi wreszcie porządek. Raz a dobrze! Co prawda w moim malutkim mieszkanku nie ma miejsca na toaletkę czy jakieś oddzielne miejsce, w którym mogłabym to wszystko trzymać, ale wygenegowałam dla siebie trochę miejsca w szafce w regale. Liczę, że w przyszłości będę mogła zorganizować sobie taki typowy kącik makijażowy z toaletką, itp.
No ale wracając do rzeczy... Przejrzałam stan moich kosmetyków i stwierdziłam, że niestety sporo z nich nie używam. Część już niestety nie nadawała się za bardzo do użytku, więc musiałam je wyrzucić. Dotyczyło to zwłaszcza lakierów do paznokci czy starych kredek i cieni do oczu. Poza tym jakieś gąbeczki, kremiki, próbki, itp. Już dawno temu kupiłam sobie takie plastikowe pudełeczka, które urządziłam "tematycznie". W jednym lakiery i inne przybory do paznoki, w drugim pomadki i konturówki, w kolejnym cienie prasowane, w jeszcze innym pigmenty. Ostatnio, będąc w Naturze, zauważyłam bardzo fajny organizer do kosmetyków. Jest dosyć głęboki a z zewnątrz ma kilka kieszonek, do których można włożyć sporo rzeczy, np. kredki, tusz do rzęs, itp. Wszystko jest wtedy lepiej dostępne. Do tego organizera powkładałam kosmetyki, których ostatnio używam najczęściej.
Po takim uprzątnięciu, posegregowaniu oraz wyrzuceniu zbędnych, nieprzydatnych lub po prostu przeterminowanych kosmetyków, zrobiło się sporo miejsca, w którym mogłam umieścić także swoją kolekcję perfum. Na paletki też się znalazł kącik ;)
Tak więc teraz z łatwością mogę znaleźć to, co jest mi w danym momencie potrzebne i wszystko idzie szybciej i sprawniej.
A Wy, jak radzicie sobie z organizacją i przechowywaniem kosmetyków?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...