wtorek, 31 grudnia 2013

Happy New Year 2014!

Hej! Stary rok już się kończy. Przed nami niesamowita noc z mnóstwem atrakcji. Życzę Wam zatem udanej zabawy w gronie rodziny i przyjaciół. Niech ten Nowy Rok będzie lepszy niż 2013. Wszystkiego najlepszego!




poniedziałek, 30 grudnia 2013

Kosmetyczne abecadło - I

Hej! No dobra przyznaję się. Nie udało mi się znaleźć żadnego kosmetyku, który zaczynałby się na literę "I". Dlatego stwierdziłam, że poszukam czegoś innego. Zatem dziś zapraszam do poczytania o parabenie zaczynającym się na "I" oraz dosyć przydatnym akcesorium.
Izopropyloparaben - inaczej ester kwasu p-hydroksybenzoesowego. Jest to substancja konserwująca, która zapobiega powstawaniu i rozwojowi mikroorganizmów w kosmetykach. Ma zastosowanie także bakteriobójcze. Zdarza się bowiem, że niektóre produkty są bardziej narażone na kontakt ze szkodliwymi czynnikami, np. kremy czy balsamy do ust w słoiczkach. Dlatego też ważne jest zastosowanie składnika uniemożliwiającego rozwój bakterii w produktach, które nabieramy palcami. Stosowanie tej substancji w kosmetyce jest prawnie dozwolone. Jej zawartość w składzie produktu nie może przekraczać  stężenia 0,4 % w przeliczeniu na kwas hydroksybenzoesowy dla pojedynczego estru i 0,8 % dla mieszaniny estrów.
Oprócz zastosowania w kosmetyce, Izopropyloparaben znajdziemy też w lekach oraz żywności.
Ircha - w drogeriach często można kupić ściereczkę z irchy. Ircha to bardzo cienko wyprawiona skóra, z reguły owcza, o bardzo dobrych właściwościach czyszczących i polerujących. Skóra ta jest garbowana z użyciem olejów z wątroby ryb morskich. Często stosowana jest do czyszczenia okularów, lusterek i innych szklanych powierzchni oraz karoserii samochodów, bez konieczności użycia różnego rodzaju płynów, chemikaliów, itp. Ircha charakteryzuje się ponadto szybkim wchłanianiem płynów. Ircha ma zastosowanie także w przemyśle odzieżowym; produkuje się z niej rękawiczki, kurtki czy też buty.
A Wy macie jakiś pomysł na produkty zaczynające się na literę "I"? Jeśli tak, to podajcie swoje propozycje.



wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt!

Hej. Mam nadzieję, że Wasze przygotowania do świąt dobiegają końca i już wkrótce zasiądziecie do stołu w rodzinnym gronie. Chciałabym Wam i Waszym rodzinom złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowych, pogodnych i rodzinnych świąt, spełnienia wszelkich marzeń oraz wielu upragnionych prezentów pod choinką :)
   fot. www.google.pl
Do zobaczenia po świętach!




              
 

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Kosmetyczne abecadło - H

Hej! Zapraszam na kolejny post z serii "Kosmetyczne abecadło". Pora na literę H.

Henna - barwnik produkowany z liści i pędów lawsonii bezbronnej (zwanej też krzewem hennowym i nadbarwią bezbronną). Roślina ta pochodzi z obszarów ciepłego klimatu od Afryki po Indie. Obecnie można ją też spotkać w Ameryce Południowej. Z kwiatów tej rośliny wytwarza się olejek eteryczny stosowany w perfumerii. Henna to jeden z najstarszych znanych ludzkości kosmetyków. W starożytności stosowana była do barwienia włosów, skóry czy paznokci, a także materiałów (jedwabiu, wełny i skóry).
Henna stosowana obecnie w kosmetyce występuje w postaci proszku oraz żelu. W celu zastosowania jej na włosy, brwi, rzęsy czy skórę należy dodać do niej odrobinę wody utlenionej i rozrobić. Następnie nakładamy na żądaną część ciała i zmywamy po pewnym czasie (producent zawiera taką informację na ulotce lub opakowaniu kosmetyku. Warto się do niej stosować, jeśli nie chcemy uzyskać zbyt mocnych, karykaturalnych wręcz efektów). Kolor, jaki uzyskamy, zależy od odcienia naturalnego włosów, jakości henny oraz czasu, na jaki kosmetyk działa na włosy. Z czasem barwnik się wypłukuje i wracamy do naturalnego koloru włosów. Przy farbowaniu rzęs lub brwi, gdy nie chcemy pobrudzić skóry, warto nad i pod włoski nałożyć grubą warstwę kremu, dzięki czemu skóra wokół farbowanego obszaru będzie bezpieczna. Jeśli przez przypadek zaaplikujemy hennę w złym miejscu, możemy ją łatwo usunąć płatkiem kosmetycznym zwilżonym spirytusem salicylowym lub sokiem z cytryny.
Henna jako kosmetyk stosowany do farbowania włosów jest o wiele bezpieczniejszy niż zwykłe farby, ponieważ nie zawiera amoniaku oraz innych substancji chemicznych, szkodliwych dla włosów. Nie wnika też w strukturę włosa, dlatego efekt po zastosowaniu henny utrzymuje się jedynie kilka tygodni i zabieg trzeba następnie powtórzyć.
Wyróżnić możemy hennę naturalną i syntetyczną.
Kosmetyk ten możemy znaleźć w różnych odcieniach - czarny, brązowy, grafitowy.
Henna może wywoływać alergie oraz być niebezpieczna dla osób cierpiących na niedobór dehydrogenazy glukozo-6-fosforanowej (tzw. fawizm - choroba dziedziczna, uwarunkowana genetycznie) oraz dzieci i niemowląt.
Henna dodawana jest również do kosmetyków do pielęgnacji włosów. Działa na nie wzmacniająco.



 

piątek, 20 grudnia 2013

Kosmetyki, których nigdy (więcej) nie kupię

Hej! Do tej pory większość moich postów dotyczyła produktów, z których byłam zadowolona i które z czystym sumieniem poleciłabym innym. Dziś pora na posta o produktach, które mi nie odpowiadają i z pewnością nigdy ich nie kupię. Niektóre z nich dostałam i cieszę się z tego, że nie wydałam na nie ani złotówki, bo nie były tego warte. Inne sama kupiłam po przeczytaniu pozytywnych recenzji w internecie. Niestety się na nich zawiodłam. Jednak chciałabym zaznaczyć, że jest to tylko moja opinia i być może innym te produkty sprawdzają się dobrze i część z Was jest z nich zadowolona. Ja natomiast za nie już podziękuję ;)

1. W poście o zakupach kosmetycznych z sierpnia pisałam o peeling i masło z olejkiem arganowym z H&M. O tych i innych zakupach przeczytacie TUTAJ. Niestety nie były to fajne produkty. Peeling co prawda zużyłam w całości. Stosowałam go razem z masażerem do masażu. Drobinki są niewielkie i w sumie swoje zadanie jakoś tam spełniają. Likwidują martwy naskórek. Ale skóra nie jest później przyjemna w dotyku, zapach nie jest zbyt zachęcający, a do tego ciało nie jest zbyt dobrze nawilżone. Masło też brzydko pachnie i długo się wchłania, a do tego słabo nawilża. Tak więc mogę zaliczyć te dwa produkty do bubli kosmetycznych w mojej kosmetyczce.

2. Mleczko-serum ujędrniająco-napinające do biustu Yves Rocher - ten produkt na szczęście otrzymałam w prezencie. Cena trochę wygórowana - 89 zł za 100 ml. Na szczęście zdaję sobie sprawę, że samymi kosmetykami nie można podnieść, powiększyć biustu, więc nie o to chodzi. Ale producent twierdzi, że produkt ma zapewniać efekt liftingu. Niestety produkt ani nie ujędrnia, ani nie ma efektu liftingu, uelastycznienia skóry też jakość specjalnie nie odczułam. Także kolejny produkt, który skreślam z listy zakupów.
3. Krem wyszczuplający na brzuch Yves Rocher 150ml - to samo, co powyżej można napisać o tym kremie. "Ziarna zielonej kawy skutecznie blokują gromadzenie tłuszczów, a wyciąg z kasztanowca indyjskiego skutecznie stymuluje ich spalanie, co zapewnia intensywne działanie antycellulitowe, wyszczuplające i ujędrniające. Efekt:  do 3 cm mniej po miesiącu stosowania, skóra bardziej jędrna..." bla bla bla. Niestety bujdy na resorach ;) Obiecanych efektów nie zauważyłam. Dodać należy jeszcze, że konsystencja kremu jest nieprzyjemna a zapach bardzo skutecznie odstrasza. Kolejny minus dla Yves Rocher, na szczęście na ich stronie nie widzę już tego produktu, więc mam nadzieję, że został wycofany.
4. Lakier do paznokci Essence - w wakacje kupiłam trzy lakiery z serii Colour & go - żółty, zielony i różowy. Mogliście je zobaczyć na moich paznokciach TUTAJ. Kosztowały bardzo mało, chyba ok 4-5 zł. I nic dziwnego, że taka niska cena, bo ich jakość również była niska. Już następnego dnia po nałożeniu lakieru, zaczęły pojawiać się odpryski. Lakier nie wytrzymał na paznokciach nawet 24 godzin. Jakbym chciała co 20 godzin malować paznokcie, to po prostu kupiłabym więcej zmywacza do paznokci... Nie polecam.
5. Carmex - balsam do ust o zapachu zielonej herbaty. Mimo, że lubię zieloną herbatę i jej zapach, to tym razem ten zapach był okropny. Po aplikacji usta piekły i pierzchły. Podchodziłam o tego balsamu chyba trzykrotnie, ale za każdym  razem efekt był taki sam. Usta piekły i skórki się zadzierały.
6. Wodoodporny tusz do rzęs Essence Get Big Lashes - ten tusz jest "wszystkoodporny". Nie można go zmyć wodą (co jest akurat ok, wiadomo), ale nie radzi sobie z nim ani płyn do demakijażu oczu ani płyn micelarny. Żeby pozbyć się tego cholerstwa, naprawdę trzeba się nieźle namęczyć, przy czym można zgubić kilka rzęs. Niestety trochę się zawiodłam, bo nie tak sobie wyobrażałam wodoodporny tusz do rzęs. Cena - ok. 10 zł.
A Wy co sądzicie o tych kosmetykach? Sprawdzają się Wam, czy może też macie podobne odczucia jak ja? A jakie według Was są jeszcze inne buble kosmetyczne? Podzielcie się, z chęcią poczytam :)

wtorek, 17 grudnia 2013

Zakupy kosmetyczne i ciuchowe - listopad 2013

Hej! Listopad skończył się już jakiś czas temu, ale niestety nie mam teraz tyle czasu, żeby częściej publikować posty. Mam nadzieję, że w nowym roku trochę się to zmieni. W dzisiejszym poście podzielę się z Wami moimi ostatnimi zakupami zarówno kosmetycznymi jak i ciuchowymi. Ostatnio nie robiłam zbyt dużych zakupów, więc stwierdziłam, że odrobina szaleństwa nie zaszkodzi ;) Zapraszam do dalszej lektury.

W kosmetycznym sklepie internetowym Urodomania.com kupiłam: 
  • Paleta Sleek Vintage Romance (cena 37,49 zł) - może nie nowość, ale już od dłuższego czasu mnie kusiła. W końcu mnie przekonała i kupiłam ją. Od razu się w niej zakochałam. Kolory są piękne i cudownie się mienią - większość cieni jest perłowych. Długo się utrzymują i o dziwo się nie osypują (mam też paletkę Acis i nakładanie cieni z tej palety jest trudne, ponieważ cienie się osypują przy aplikacji, więc trzeba uważać).

  • Paleta Sleek Oh So Special (37,49 zł) - kolejna paletka, na którą polowałam już od dawna i gdy w końcu się uparłam, to wpadła do mojej kolekcji. Kolory są naturalne, jasne, idealne do dziennego makijażu. Większość cieni jest matowych.
 
  • Tangle Teezer (cena: 37,90 zł) - szczotka do włosów, która robi furorę wśród kobiet. Wg producenta ma bezboleśnie, szybko i delikatnie rozczesywać poplątane włosy, bez ich wyrywania. Dzięki włoskom różnej długości szczotka dobrze nadaje się do masażu skóry głowy. Teoretycznie. Przyznam szczerze, że owszem nie mam problemu z rozczesywaniem włosów, ale nie uważam, żeby było to jakieś niesamowite "WOW", które tak przyciąga kupujących. Mam wrażenie, że jest to produkt przereklamowany. Dokładnie takie same efekty mam czesząc się zwykłą szczotką do włosów, także zakup raczej średnio udany.
  • Technic Kajal (cena 5,90 zł) - czarny kajal z kohlem. Kolor jest naprawdę intensywnie czarny. Kreska bardzo ładnie wygląda. Łatwy w aplikacji.
  • W7 Kredla żelowa (cena 4,50 zł) - miękka, żelowa kredka. Idealna do stworzenia kreski zarówno na górnej powiece przy linii rzęs, jak i na linii wodnej. Kolor jest bardzo intensywny, chociaż przy aplikacji na cienie kremowe, kolor wydaje się bardzo wyblakły. Utrzymuje się cały dzień w miejscu aplikacji.

Poza zakupami w internecie, wstąpiłam też do Hebe. Znalazłam tam bardzo fajne, trwałe kredki do oczu Bell. Ceny niestety nie pamiętam, ale wydaje mi się, że kosztowały ok 12-13 zł za sztukę. Kupiłam kredkę w kolorze niebieskim (taki trochę kobalt) i czarnym. Kredki te faktycznie bardzo długo się utrzymują i nie rozmazują.

No to pora na zakupy ciuchowe. Od dłuższego już czasu polowałam na jakieś sweterki, zwłaszcza takie rozpinane. Jakoś w sklepach stacjonarnych ciężko było mi coś znaleźć. Na szczęście www.answear.com mnie nie zawiodło. Jestem bardzo zadowolona z tego portalu. Dlaczego? Otóż do każdego zakupu zawsze dodają jakieś gratisy. Przy poprzednich zakupach były one drobne, bo próbki kawy. Ale tym razem muszę przyznać, że się postarali. Dostałam próbki: tabletek do prania Persil, płynu do płukania Perwol, herbatę BioActiv, kupony zniżkowe na następne zakupy oraz czekoladki. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się aż tylu dodatków i uważam, że to miło z ich strony. Już nie wspominając o tym, że zamówienie złożyłam jednego dnia, a już następnego odwiedził mnie kurier. No ale przejdźmy może do zakupów. Jak wspomniałam na początku, szukałam sweterków i tu znalazłam :) Kupiłam trzy, przy czym okazało się, że jeden trudno nazwać swetrem, a jest to raczej rozpinana bluzka z długim rękawem. Poniżej wklejam zdjęcia. Niestety nie miałam okazji zrobić zdjęć przy dobrym świetle, więc kolory są trochę przekłamane :(
  • Sweter Madonna w kolorze ciemnej czekolady 

  •  Sweter Medicine - na stronie podali, że jest to sweter w kolorze czerwonym. Jak otrzymałam przesyłkę, okazało się, że jest to raczej rozpinana bluzka w kolorze pomarańczowym. Ale mimo to, podoba mi się. Ma wstawki a'la skóra na rękawach i kieszeniach.
  •  Sweter Rinascimento - wygląda jak robiony na drutach w kolorach różowo-fioletowych. Z tego swetra jestem najbardziej zadowolona.
  • Trochę zaszalałam i do tego kupiłam jeszcze neonowe różowe rajstopy Pieces. Idealnie pasujące do powyższego swetra :)
 To moje ostatnie zakupy. Teraz można ze spokojem czekać na wigilijną kolację :) A właśnie, do świąt zostało już niedużo czasu. Jakie macie plany? Wyjeżdżacie gdzieś czy może tradycyjnie spędzacie je w domu w gronie rodziny? 
Czy wypatrzyłyście coś dla siebie z powyższej listy? Mam nadzieję, że coś Wam wpadło w oko i moje opinie o tych produktach pomoże Wam w podjęciu decyzji zakupowych. Pozdrawiam i do następnego :)


poniedziałek, 16 grudnia 2013

Kosmetyczne abecadło - G


Hej! Bez zbędnego gadania (pisania ;) ) przechodzimy do kolejnej części abecadła. W tym tygodniu omówię kosmetyki na literę G. Zapraszam do czytania.

Guma do włosów - kosmetyk do stylizacji włosów. Konsystencję ma często podobną do żelu do włosów, tyle, że jest trochę gęstsza i mocniejsza oraz nie pozostawia tłustego wykończenia na włosach. Przy jej użyciu można lepiej wymodelować fryzurę. Należy jednak pamiętać o tym, żeby nie nałożyć zbyt dużo kosmetyku, gdyż efekt nie będzie ładny. najlepsze efekty można uzyskać stosując kosmetyk na krótkie włosy. Jednak gumy są przeznaczone także dla dłuższych włosów do stylizacji loków i fal.
Gumę najlepiej nakładać na suche włosy palcami, delikatnymi ruchami i stylizować wedle uznania. Dobrze się sprawdza, gdy wcześniej rozgrzejemy kosmetyk w dłoniach.
Gumy często zawierają filtry UV, które chronią włosy przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych.
Wyróżnić możemy gumy matujące i nabłyszczające.



 

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Kosmetyczne abecadło - F

Hej! Witam w kolejnej odsłonie projektu "Kosmetyczne abecadło". Dziś skupimy się na literze F. Zapraszam do czytania.

Farba do włosów - produkt służący do zmiany naturalnego koloru bądź odcienia włosów oraz do ukrycia siwizny. Wyróżnić możemy farby zmywalne (do 4, 8 lub 24 myć) oraz trwałe. W przeszłości jako barwnika używano henny, orzecha włoskiego, indygowca, ochry czy nawet pora. Syntetyczne farby do włosów pojawiły się w połowie XIX wieku.
Farby możemy używać na całe włosy, na odrosty bądź na końcówki. Bardzo popularny jest też balejaż, czyli farbowanie tylko pojedynczych pasemek włosów. Ostatnio modne było tzw. ombre, czyli rozjaśnione końcówki.
Decydując się na farbowanie włosów należy pamiętać o przeprowadzeniu próby na skórze, ponieważ farby zawierają silne związki chemiczne, które mogą wywołać alergie i podrażnienie skóry. Objawiają się one zaczerwienieniem, swędzeniem, pieczeniem. Chemikalia wpływają też niekorzystnie na same włosy, osłabiają je, wysuszają oraz sprawiają, że włosy są porowate i trudne do rozczesania. Dlatego też nie powinniśmy farbować ich zbyt często. Ważne jest, by zwrócić uwagę na skład farby - wybierajmy te bez amoniaku. Farbując włosy używajmy załączonych do opakowania rękawiczek, by nie podrażniać skóry na dłoniach.


 

Witamina F - W poprzednim poście wspomniałam krótko o właściwościach witaminy E. Witamina F jest kolejną ważną dla organizmu witaminą i dlatego warto trochę wiedzieć o jej działaniu i o tym, gdzie możemy ją znaleźć.
Powszechnie znana jako witamina F to tak właściwie zespół nienasyconych kwasów tłuszczowych - czyli tych zdrowych i potrzebnych w organizmie. Ich zadaniem jest odbudowa naskórka. Poza tym pełnią one funkcje ochronne, dzięki czemu przeciwdziałają utracie wody i hamują procesy starzenia skóry. Niedobór witaminy F objawia się tym, że skóra traci na jędrności, wiotczeje i starzeje się.
Witaminę F stosować możemy również zewnętrznie. W takim przypadku działa ona leczniczo na skórę oraz chroni ją przed czynnikami zewnętrznymi. Skóra nabiera dzięki temu elastyczności. 
Witamina F występuje głównie w olejach roślinnych - olej ogórecznikowy, dyniowy, olej migdałowy, arachidowy, słonecznikowy; poza tym znajdziemy ją w takich produktach jak: orzechy, kiełki pszenicy, tran, ryby morskie, mleko, oliwa z oliwek  soja,  pestki słonecznika, , nasiona dyni, migdały i owoce avocado.

 

czwartek, 5 grudnia 2013

Ulubieńcy miesiąca - listopad 2013

Hej! W listopadzie bardzo często używałam produktów, które były moimi ulubieńcami w poprzednich miesiącach, więc już po raz kolejny nie będę o nich pisać. Za to pojawiły się trzy (tylko :( ) produkty, które zdobyły moje serce i z chęcią podzielę się nimi z Wami. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. Zapraszam do lektury.

Krem do twarzy Garnier Hydra Adapt (cena: ok. 16 zł / 50 ml)
Długo szukałam odpowiedniego kremu do mojej mieszanej cery i chyba wreszcie znalazłam. Krem Hydra Adapt  do cery mieszanej i tłustej super nawilża i matuje skórę. Efekt zmatowienia utrzymuje się bardzo długo - nawet do ok. 7 godzin, co jest dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem. Krem ma przyjemną chociaż trochę dziwną w dotyku konsystencję sorbetu. Przyjemnie pachnie i bardzo szybko się wchłania. Zawiera ekstrakt z zielonej herbaty, dzięki któremu cera jest odświeżona. Nie zawiera parabenów.

Woda perfumowana Yves Rocher Tendre Jasmine (ceny regularne: 175 zł / 50 ml; 132 zł / 30 ml, często można natomiast trafić na promocje np. minus 40%)
Woda perfumowana Tendre Jasmine to piękny, świeży i kobiecy zapach kwiatowy z delikatną nutą jaśminu. Nuta głowy: jaśmin petale firnat, olejki eteryczne z mandarynki, cytryny, pomarańczy, Nuta serca: absolut z jaśminu Grangiflorum z Indii, absolut z kwiatu pomarańczy. Nuta głębi: absolut z jaśminu sambac z Indii, absolut z mimozy. Zapach jest naprawdę elegancki i niesamowicie pobudzający. Dosyć długo się utrzymuje. Aby jeszcze lepiej utrzymać zapach, można wcześniej użyć na skórę żel pod prysznic o tym samym zapachu. 

Żel do mycia Original Source malina z wanilią (cena: 8,99 zł)
Ten żel ma tak niesamowity zapach, że aż chciałoby się go zjeść. Przyjemnie nawilża skórę podczas mycia, a mocny zapach truskawki i wanilii koi zmysły i pozwala na długi zasłużony relaks po długim, ciężkim dniu pracy. Niestety zdążyłam go zużyć w ok. 3 tygodnie.


Czy któryś z powyższych produktów się Wam spodobał? Jakie były Wasze ulubione produkty w ubiegłym miesiącu? 



wtorek, 3 grudnia 2013

Fotograficzne podsumowanie miesiąca - listopad 2013

Hej! Chyba nadszedł najwyższy czas na zdjęcia z ostatniego miesiąca.

Wycieczka - Emów- Dom Żyda. Okolice Zakrętu, Wiązownej. Dom ponoć powstawał nielegalnie w latach 90. Budowany był z pięknego, białego kamienia. Zanim został ukończony ktoś podłożył w nim ogień i praktycznie cały dach spłonął. Ruiny robią niesamowite wrażenie. Dom stoi w środku lasu nieopodal jednostki wojskowej.



Coś na rozgrzanie ;)
Coś na poprawę humoru :)
Czas na dobrą książkę :)
Niach niach :)

A jak Wam minął listopad? Pomyśleć, że to już grudzień. Ale ten czas leci!





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...