środa, 28 stycznia 2015

Styczniowe zakupy

Hej! Jak Wam mija pierwszy miesiąc nowego roku? Mój jest dosyć zabiegany i bardzo intensywny. Niestety teraz wstaję dużo wcześniej niż w zeszłym roku i do domu z pracy wracam dosyć późno. Dlatego też mam mało czasu dla siebie. Mam jednak nadzieję, że wkrótce się to trochę ustabilizuje i powrócę do w miarę normalnego rytmu życia ;)
Udało mi się czasem znaleźć trochę czasu na małe zakupy. Jeśli chcecie zobaczyć, co kupiłam w tym miesiącu, to zapraszam do dalszego czytania.

Świeca Aril (Biedronka, cena - ok. 5 zł; czas palenia - 22 h). Kupiłam waniliową i wiśniową. W tej wiśniowej po ok 10 h palenia skończył się knot a w słoiczku pozostało jeszcze mnóstwo wosku. I jak tu teraz to wypalić? Ciekawe jak się sprawdzi ta waniliowa... Trochę nieudany zakup. Poza tym, pachnie tylko z bliska, niestety. 
A dla mojego A. kupiłam L'Oreal Men Expert Pure Power Oczyszczający węgiel przeciw niedoskonałościom. Z jego relacji: "Ma super kolor. Dobrze oczyszcza skórę, jest ona bardzo miękka i miła w dotyku." Dodam, że kolor ma szaro-czarny ;) Jest zadowolony, a to chyba najważniejsze.

Lirene DermoProgram krem matująco-nawilżający cera mieszana i tłusta dzień SPF 5 - przyjemna konsystencja, szybko się wchłania i ładnie pachnie. Cena - ok. 17 zł.
Isana intensywny krem do rąk, bardzo sucha skóra - bardzo dobrze nawilża, dłonie po nim są miękkie i gładkie. Szybko się wchłania. Cena - na promocji ok 4 zł.
Essence - Stay all day 16 h long-lasting concealer. Ten, którego używałam skończył mi sie niedawno, więc musiałam kupić nowy. Dobrze kryje i naprawdę długo sie utrzymuje. Cena ok. 10 zł.
 Maybelline - Baby lips Pink Shock - nawilżająca pomadka. Cena - na promocji w Hebe 6,99 zł.
Adwin Korea Corp. Prreti Refreshing lemon pads - orzeźwiające płatki cytrynowe na oczy i skórę wokół oczu. Cena - ok. 9 zł (10 szt).
 
Purederm - nawilżająca i odżywiająca maska na dłonie w postaci rękawiczek. Cena - ok. 20 zł. Ostatnio stwierdziłam, że fajne są produkty w postaci rekawiczek czy skarpetek. To juz kolejny raz, gdy kupuję coś takiego i dobrze mi się tego używa.
 
Ciuchowisko:
1. Koszula H&M, cena 59,90 zł

2. 2 koszule z TK Maxx, cena - każda po 59,90 zł
 

I to by chyba było na tyle. Używałyście któryś z tych produktów? A może Wasi mężczyźni, bracia lub koledzy używali tego węgla? Może macie jakieś ciekawe nowości? Coś do polecenia? Podzielcie się w komentarzach.






niedziela, 25 stycznia 2015

Sztuka makijażu - pędzle #2

Hej! Wreszcie się udało! Post gotowy ;) Długo mi zajęło napisanie drugiej części notki o pędzlach. Może nie tyle samo pisanie zajęło mi tak dużo czasu, co ogólny jego brak na zrobienie tego, za co bardzo Was przepraszam. Pierwsza część poświęcona była pędzlom do podkładu, pudru, różu i bronzera. Tym razem mowa będzie o pędzlach do cieni, brwi, korektora i eyelinera. Zapraszam do czytania.

1. Pędzle do korektora
Ten rodzaj pędzelka nie jest największym niezbędnikiem kobiety. Korektor spokojnie można nałożyć palcami. Jednakże aplikacja pędzelkiem może być bardziej efektywna i dokładna, więc dobrze jednak mieć takie akcesorium w domowej kosmetyczce.
Korektor, ponieważ jest kremowym kosmetykiem, najlepiej najładać pędzelkiem syntetycznym o dosyć długiej rączce. Pedzel ten jest płaski i zaokrąglony. Na rynku można znaleźć pędzelki o różnej szerokości włosia - tymi węższymi lepiej maskuje się punktowe niedoskonałości, natomiast szerszymi łatwiej jest aplikować korektory rozświetlające.

2. Pędzle do brwi
Dobrze wymodelowane brwi nadają kształtu i charakteru całej twarzy. W zależności od tego jak wyglądają nasze brwi, tak możemy modyfikować ogólny wygląd naszej twarzy. Dlatego ważne jest odpowiednie ich wymodelowanie. Z pomocą przychodzi nam pedzelek do brwi, który powinien być sztywny, płaski i skośnie przycięty. Dodatkowo dobrze jest mieć szczoteczkę, podobną do tej do tuszu do rzęs lub grzebyczek, którymi możemy usunąć nadmiar produktu z naszych brwi.

3. Pędzelek do eyelinera
Pędzelek do eyelinera nie różni się dużo od pędzelka do brwi. Ten również jest skośny i płaski. Dobrze też, żeby był syntetyczny (często bowiem używamy do nakładania kreski mokrych żelowych lub kremowych produktów - np. często do narysowania kreski używamy bowiem cieni do powiek). Spotkać można też pędzelki o równej długości włosków na całej ich szerokości, jak również takie, które zwężają się na czubku. To jaki pędzel wybierzemy zależy od tego, jaki efekt chcemy uzyskać.

4. Pędzle do cieni
Pędzli do cieni jest bardzo dużo. Są pędzle do nakładania i blendowania. Znajdziemy je w różnych kształtach i wielkościach. Z reguły pędzle do nakładania cieni są szersze, często płaskie. Natomiast te do blendowania są węższe, często zaokrąglone, ponieważ służą do modelowania. Dodatkowo na rynku znajdziemy też aplikatory do cieni, tzw. pacynki. Służą one do nakładania cieni. Niestety nic więcej tym nie osiągniemy, bowiem nie da się nimi wymodelować oka.
Przy użyciu małego skośnego pędzelka z łatwością uzyskamy efekt smokey eye. Ponadto idealnie nadaje się do nakładania cieni na dolną powiekę.
Pędzle kulkowe sprawdzą się przy zarysowywanie tzw. V w zewnętrznym kąciku, podkreślenia załamania powieki oraz nałożenia cienia rozświetlającego w wewnętrznym kąciku.
Najlepsze pędzelki do cieni to te z naturalnego włosia, no chyba, że używamy cieni kremowych. Wówczas lepiej sprawdzą się te syntetyczne.


Mam nadzieję, że te kilka informacji okaże się dla Was pomocnych przy wyborze pędzli dla siebie. Pamiętajcie, ważnie jest to, czego oczekujecie, jaki efekt chcecie osiągnąć i jakich kosmetyków używacie. Ale najwazniejsze jest to, żeby makijaż był zabawą i robienie go sprawiało Wam przyjemność!


wtorek, 13 stycznia 2015

My wishlist, czyli o czym obecnie marzę

Hej! Każdy z nas ma swoje marzenia, te mniejsze i te większe. Moim największym marzeniem jest podróż do Nowej Zelandii. Niestety wiem, że jest to bardzo kosztowna podróż, więc prawdopodobnie jak przejdę na emeryturę to dopiero wtedy będę miała uzbieraną potrzebną kwotę pieniędzy ;)
Poniżej  skompilowałam obrazek ze zdjęciami rzeczy, o których marzę w najbliższej przyszłości. Część z nich myślę, że bez problemu mogłabym już kupić, ale czasem do głosu dochodzi rozsądek - przecież tak naprawdę tego nie potrzebuję, przecież to nie jest warte takich pieniędzy, naprawdę chcę to mieć, czy to tylko taka moda... Tak, tak, często przechodzą mi przez myśl te pytania i wątpliwości. Czasem wydaje mi się, że jestem zbyt skąpa i po prostu szkoda mi kasy. Ale z drugiej strony, pieniądze przecież szczęścia nie dają, szczęście dają rzeczy ,które można za te pieniądze kupić. Więc może warto czasem wydać te kilkaset złotych na coś, czego tak naprawdę się nie potrzebuje, ale tylko dlatego, że po prostu się czegoś chce i to coś nam się podoba. Być może zrealizuję te małe marzenia... pożyjemy, zobaczymy.
A teraz, co tak naprawdę jest na mojej liście? Od góry od lewej:
1. Converse na platformie
2. Kamerka Go Pro - marzy mi się nakręcenie i potem zmontowanie fajnych filmików z moich wyjazdów do różnych ciekawych miejsc. W tym roku szykuje się kilka ciekawych podróży (m.in. do Londynu i Mediolanu), więc liczę, że uda mi się ją zakupić zanim wyjadę.
3. Paletka Too Faced Chocolate Bar
4. Perfumy (właściwie to woda toaletowa - i stąd wynika moja niechęć do wydania na nie pieniędzy. Zapach jest piękny, ale niezbyt trwały; być może jakby zrobili z tego wodę perfumowaną to bym się szybciej zdecydowała na zakup) Moschino Cheap & Chic
5. Paleta Urban Deacy Naked
6. Bi Bag (przezroczysta torba z pvc z wymiennym środkiem - dzięki temu można mieć kilka czy kilkanaście toreb w jednej)
7. Botki na platformie i słupku
8. Ray Ban okulary w kolorze zielonym lub niebieskim
9. Spodnie woskowane (niestety z moją sylwetką ciężko dobrać model, w którym bym dobrze wyglądała; mam za szerokie biodra ;( )
10. Transformer Book, czyli tablet i laptop w jednym.

Tak oto prezentuje się lista 10 rzeczy, które chciałabym mieć w najbliższej przyszłości, Czy coś mi się z tego zrealizować? Czas pokaże. Trzymajcie kciuki. A jakie są Wasze marzenia? Te bliższe i te bardziej oddalone. Podzielcie się w komentarzach. Życzę Wam ich spełnienia się.


piątek, 9 stycznia 2015

Świąteczne prezenty

Hej! Co prawda święta skończyły się już dwa tygodnie temu, więc ten post jest trochę spóźniony, ale jak to mówią "lepiej późno niż później" ;). Pod choinką znalazłam kilka pakunków od Mikołaja ;) Co prawda czasy, gdy jako dziecko dostawało się masę prezentów (głównie słodycze i książki) już minęły i teraz prezenty, które dostaję są raczej skromne, ale prezent to prezent i niezależni od tego, co to jest, zawsze cieszy. Tak więc oto, co znalazłam pod choinką w tym, to znaczy w zeszłym roku.

Kosmetyki:
1. Olay Essentials Complete (na dzień i na noc)
2. Woda perfumowana Le Jardin d'Amour. Jedna buteleczka na dzień, druga na noc; każda po 30 ml. Bardzo fajny pomysł na opakowanie, ale zapach niestety taki trochę "babciny". No zobaczymy jak będzie się utrzymywał na skórze, jeszcze nie miałam okazji wypróbować.
3. Apart Natural - kremowy żel pod prysznic. Nie miałam jeszcze do czynienia z tą marką, więc w sumie dobra okazja na wypróbowanie czegoś nowego. A że ja jestem trochę uzależniona od żeli do mycia...

Książki:
1. Kalendarz na 2015 r. Beaty Pawlikowskiej. Na każdy dzień jakaś złota myśl, oprócz tego różne przepisy, informacje o festiwalach, imprezach, itp. Bardzo pomysłowe :)
2. Paulina Młynarska i Dorota Wellman "Kalendarzyk niemałżeński". Opis ze strony Empiku: "Porozmawiajmy o tym, co dla nas ważne. Najlepiej przy lampce czerwonego wina i kawałku czekoladowego ciasta, które na pewno nie pójdzie nam w biodra. "Kalendarzyk niemałżeński" to szczere rozmowy i bardzo osobiste listy. To także pochwała przyjaźni między kobietami. Książka, która powinna trafić do rąk każdej Polki - matki i singielki, tradycjonalistki i feministki, perfekcyjnej pani domu i tej mniej doskonałej. Dorota Wellman i Paulina Młynarska rozmawiają o dzieciach i facetach, o swoich lękach, błędach, straconych szansach i dawnych miłościach, a także o piekle, które kobiety gotują innym kobietom."
Może być ciekawe. Przeczytamy, zobaczymy ;) 
Może już nie będę Was pytać o Wasze prezenty, bo trochę czasu od świąt minęło, ale jak macie ochotę, to podzielcie się w komentarzach.

wtorek, 6 stycznia 2015

Recenzja - lakier do paznokci Boulevard de Beaute - Velvet Effect

Hej! Nadeszła najwyższa pora na rezenzję lakieru do paznokci, o którym pisałam w poście dotyczącym grudniowych zakupów. Możecie o nich poczytać TUTAJ
Przechodząc do rzeczy. Lakier kupiłam w drogerii Dayli. Kosztował ok. 4 zł. I w sumie można by pomyśleć niska cena niska jakość. I niestety w tym przypadku tak właśnie jest. Co prawda co do samego lakieru i jego trwałości nie mogę się za bardzo wypowiedzieć, ponieważ nie nosiłam go samego. Natomiast w połączeniu z aksamitnym pyłkiem nie wytrzymał próby czasu. Ale może zacznijmy od początku. 
W ładnie zapakowanym pudełeczku znajdziemy bordowy lakier, aksamitny pyłek oraz pędzelek. Na bazę nałożyłam warstwę lakieru i zanim zdążył wyschnąć paznokieć zanurzyłam w pojemniczku z pyłkiem. Nadmiar następnie strzepałam pędzekiem. Trzeba przyznać, że pojemniczek z pyłkiem jest dosyć głęboki, więc trudno włożyć do niego paznokieć tak, aby cały się nim "obtoczył", dlatego też aplikacja jest nierównomierna i trzeba się trochę namęczyć, żeby odpowiednio ten pyłek nałożyć.
Przez pierwsze kilka godzin pyłek strasznie przyciągał różnego rodzaju śmieci, nitki, itp., które się do niego przyklejały i ciężko było się ich pozbyć. Jako przykład mogę podać rękawiczki. Mam czasne skórzane rękawiczki. Po ich zdjęciu, cały zamsz, który znajduje się wewnątrz znalazł się na paznokciach i przywarł do pyłku. Nie powiem, żeby pięknie to wyglądało. 
Następnego dnia aksamit się trochę wytarł i co prawda już nic do niego nie przywierało, ale też nie wyglądał już tak miło i mięciutko jak tuż po aplikacji. Tego samego dnia wieczorem zaczął się ścierać z czubków paznoki. Po dwóch dniach lakier zaczął odpryskiwać razem z resztkami aksamitu. Jednym słowem, moja przygoda z tym produktem raczej długo nie trwała. Wypróbuję jeszcze kiedyś sam lakier; być może utrzyma się na paznokaciach trochę dłużej. Natomiast jeśli chodzi o pyłek, to już raczej go nie nałożę. 
Tym razem więc sprawdziło się powiedzonko, że jaka cena, taki produkt. W sumie dobrze, że cena była tak niska, bo przynajmniej nie musiałam zapłacić nie wiadomo jakiej kwoty za ten produkt. Strata nie jest więc duża ;)

Macie jakieś doświadczenia z tego typu top coat'ami? Jesteście zadowolone ze swoich produktów? Czy to tylko ten jest taki kiepski, czy to może taka cecha charakterystyczna aksamitnych wykończeń manicure? 
 


niedziela, 4 stycznia 2015

Nowości kosmetyczne i nie tylko

Hej! W grudniu udało mi się poczynić pewne zakupy. Niestety nie miałam czasu wcześniej napisać tego posta, więc dopiero teraz go publikuję. Z części jak zwykle jestem zadowolona, część niestety okazała się kiepskim zakupem. Chyba jak większość kobiet mam tak, że kupie coś, czego tak naprawdę nie potrzebuję. Coś wpadnie w oko i trzeba to wypróbować. Tak właśnie jest ze mną, niestety. Często zdarza mi się kupić coś, żeby to przetestować, czy poeksperymentować. Raz okazuje się, że to była dobra decyzja, ale czasem bywa tak, że dany produkt tak naprawdę można by po prostu wyrzucić do kosza. Ale szkoda wydanych na niego pieniędzy, więc jakoś próbuję go zużyć. Zobaczymy jak będzie z poniższymi kosmetykami. Jeśli jesteście ciekawe, o czym mowa, zostańcie ze mną.
 
Zakupy w drogerii Dayli:
1. Pomadka w kredce Boulevard de Beaute. Kosztowałą ok 9 zł. Kolor ładny. Ale niestety chyba działa uczulająco na usta. Na razie użyłam jej tylko raz, ponieważ po aplikacji przez ok 3-4 dni swędziały mnie strasznie usta (tzn. tak myślę, że to z jej powodu). Dam jej jeszcze jedną szansę, ale jeśli okaże się, że to faktycznie ona wywołała taką reakcję, to powiem jej "papa". 
2. Lakier do paznokcji  z efektem aksamitnego wykończenia. Kosztował ok. 4 zł. W zestawie jest lakier bordowy oraz pyłek aksamitny do maczania paznokci. Będzie osobna recenzja tego produktu, więc tam poznacie moją opinię o nim. 
3. Nacomi Olej jojoba. Cena - ok.20 zł. Stosowałam go zarówo na skórę twarzy (bardzo fajnie nawilża i odżywia cerę) oraz na włosy w mieszance z innymi olejkami. Mogę polecić. Szkoda, że ma stosunkowo małą pojemność (50 ml). 
4. Dermika - Nasycenie maseczka bionawilżająca na twarz. Można ją zostawić na noc. Użyłam jej dwa razy, ale jakiegoś wyjątkowo głębokiego nawilżenia nie odczułam. Być może moja cera nie jest aż tak bardzo wysuszona czy odwodniona. Ładnie natomiast pachnie. Nie pamiętam ile kosztowała, ale podejrzewam, że ok 4-5 zł. 
5. Odświeżacz powietrza gruszka z czekoladą. Ładnie wygląda, ładnie pachnie, ale niestety tylko z bliska. Ceny nie pamiętam, ale myślę, że mogło to kosztować ok. 15 zł.

Drogeria Natura:
1. Dermo Pharma - złuszczająca maska na stopy w formie skarpet. Poprzedni taki zabieg zrobiłam sobie w połowie września. Efekty były super, faktycznie skóra na stopach, po złuszczeniu starego naskórka, była gładka i miękka. Znalazłam więc właściwie takie same skarpety z innej firmy. Te były tańsze, bo kosztowały ok 15 zł. Efetky tez pozytywne, ale nie aż tak spektakularne, jak przy tej poprzedniej. Po tamtej masce naskórek sam schodził. Przy tej naskórek odchodził sam tylko z jednej strony, a z pozostałych trzeba było go odrywać. Wyglądało to tak, jak skóra schodząca po nadmiernym opalaniu.  
Mimo wszystko efekt jest zadowalający, więc pewnie jeszcze kiedyś się na nią skuszę.
2. Dermo Pharma Maska regeneracyjny kompres na stopy. Cena - ok. 15 zł. Maska w formie skarpet, idealna na wysuszone stopy, także do zastosowania po masce złuszczającej. Przyjemnie pachnie i bardzo nawilża. Stopy są gładkie i przyjemne w dotyku.  
Carrefour
1. Garnier Neo intensywny antyperspirant; cena - ok. 12 zł. Przyjemnie pachnie, szybko się wchłania i nie brudzi ubrań.Dosyć długo go szukałam, aż wreszcie znalazłam w Carrefour. Nie wiem natomiast, czy faktycznie jest skuteczny przez 48 godzin, ponieważ nie miałam możliwości tak długiego testowania go.

Co sądzicie o tych kosmetykach? Używałyście może któreś z nich? Jakie są Wasze opinie na ich temat?






piątek, 2 stycznia 2015

Fotograficzne podsumowanie miesiąca - grudzień 2014

Hej! Witajcie w pierwszym poście w tym roku! Przepraszam za moją dosyć długą nieobecność na blogu. Grudzień był dosyć intensywnym miesiącem w moim życiu i nie miałam zbyt dużo czasu, żeby coś tu skrobnąć. Niestety najbliższy miesiąc będzie raczej podobny. Ale mam nadzieję, że uda mi się od czasu do czasu tutaj wpaść i coś napisać. Święta minęły, Sylwester też już mamy za sobą, powitaliśmy Nowy Rok. Czas zacząć realizować noworoczne życzenia i postanowienia. Ale ten post nie o tym miał być. Tak więc wróćmy do sedna. Jeśli chcecie jak wyglądał mój grudzień na zdjęciach (w sumie nie ma ich dużo, bo jak wspomniałam byłam trochę zalatana), to zapraszam do dalszego czytania.

Piwko Magnus o smaku toffee. Całkiem niezłe. Kupione w Carrefourze.
Co prawda zima przyszła dopiero w pierwszy dzień świąt, ale już od października pogoda nas nie rozpieszczała. Za oknem szaro i buro. Tak więc postanowiłam trochę ożywić swoje otoczenie takim letnim makijażem :)
Dosyć elegancki i zabawny odświeżacz powietrza. Zapach - czekolada z gruszką. Niestety trzeba podstawić pod nos, żeby coś poczuć.
Ostatni trening na siłowni w 2014 r. - na bieżni pokonałam 7,57 km i spaliłam 461 kcal w 60 min (lampa się odbiła i kiepsko widać, sorki). Muszę przyznać, że efekty są bardzo widoczne :D
Pierwszy dzień świąt, godz. ok. 21. Wyglądam przez okno, a tam taki widok:
 Skromnej wielkości pstrąg łososiowy na patelni grillowej. Pychota :)
Wieczorny spacer po warszawskiej starówce. Ładnie podświetlili Zamek Królewski, to trzeba przyznać.
 
Urodziny kolegi. Urządził je w Willi Matrix na Mokotowie. Całkiem klimatyczne miejsce. Można w niej było znaleźć takie śmieszne tabliczki ;)
Hehehe, zastanawiałam się, czy nie kupić sobie jakiejś takiej naklejki ;) Najlepsza była "Nie trąb, kończę robić make up" ;)
W takich kapciuchach chyba fajnie by się chodziło ;)
Winko. W smaku ok, ale napis lepszy ;)
Kwiatuszki na rocznicę od mojego A. :D

I to by było na tyle.

Życzę Wam, żeby ten rok był wspaniały, żeby pospełniały się Wasze marzenia i żeby na Waszej drodze nie stawały zbyt często żadne przeszkody ;)












Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...