piątek, 20 grudnia 2013

Kosmetyki, których nigdy (więcej) nie kupię

Hej! Do tej pory większość moich postów dotyczyła produktów, z których byłam zadowolona i które z czystym sumieniem poleciłabym innym. Dziś pora na posta o produktach, które mi nie odpowiadają i z pewnością nigdy ich nie kupię. Niektóre z nich dostałam i cieszę się z tego, że nie wydałam na nie ani złotówki, bo nie były tego warte. Inne sama kupiłam po przeczytaniu pozytywnych recenzji w internecie. Niestety się na nich zawiodłam. Jednak chciałabym zaznaczyć, że jest to tylko moja opinia i być może innym te produkty sprawdzają się dobrze i część z Was jest z nich zadowolona. Ja natomiast za nie już podziękuję ;)

1. W poście o zakupach kosmetycznych z sierpnia pisałam o peeling i masło z olejkiem arganowym z H&M. O tych i innych zakupach przeczytacie TUTAJ. Niestety nie były to fajne produkty. Peeling co prawda zużyłam w całości. Stosowałam go razem z masażerem do masażu. Drobinki są niewielkie i w sumie swoje zadanie jakoś tam spełniają. Likwidują martwy naskórek. Ale skóra nie jest później przyjemna w dotyku, zapach nie jest zbyt zachęcający, a do tego ciało nie jest zbyt dobrze nawilżone. Masło też brzydko pachnie i długo się wchłania, a do tego słabo nawilża. Tak więc mogę zaliczyć te dwa produkty do bubli kosmetycznych w mojej kosmetyczce.

2. Mleczko-serum ujędrniająco-napinające do biustu Yves Rocher - ten produkt na szczęście otrzymałam w prezencie. Cena trochę wygórowana - 89 zł za 100 ml. Na szczęście zdaję sobie sprawę, że samymi kosmetykami nie można podnieść, powiększyć biustu, więc nie o to chodzi. Ale producent twierdzi, że produkt ma zapewniać efekt liftingu. Niestety produkt ani nie ujędrnia, ani nie ma efektu liftingu, uelastycznienia skóry też jakość specjalnie nie odczułam. Także kolejny produkt, który skreślam z listy zakupów.
3. Krem wyszczuplający na brzuch Yves Rocher 150ml - to samo, co powyżej można napisać o tym kremie. "Ziarna zielonej kawy skutecznie blokują gromadzenie tłuszczów, a wyciąg z kasztanowca indyjskiego skutecznie stymuluje ich spalanie, co zapewnia intensywne działanie antycellulitowe, wyszczuplające i ujędrniające. Efekt:  do 3 cm mniej po miesiącu stosowania, skóra bardziej jędrna..." bla bla bla. Niestety bujdy na resorach ;) Obiecanych efektów nie zauważyłam. Dodać należy jeszcze, że konsystencja kremu jest nieprzyjemna a zapach bardzo skutecznie odstrasza. Kolejny minus dla Yves Rocher, na szczęście na ich stronie nie widzę już tego produktu, więc mam nadzieję, że został wycofany.
4. Lakier do paznokci Essence - w wakacje kupiłam trzy lakiery z serii Colour & go - żółty, zielony i różowy. Mogliście je zobaczyć na moich paznokciach TUTAJ. Kosztowały bardzo mało, chyba ok 4-5 zł. I nic dziwnego, że taka niska cena, bo ich jakość również była niska. Już następnego dnia po nałożeniu lakieru, zaczęły pojawiać się odpryski. Lakier nie wytrzymał na paznokciach nawet 24 godzin. Jakbym chciała co 20 godzin malować paznokcie, to po prostu kupiłabym więcej zmywacza do paznokci... Nie polecam.
5. Carmex - balsam do ust o zapachu zielonej herbaty. Mimo, że lubię zieloną herbatę i jej zapach, to tym razem ten zapach był okropny. Po aplikacji usta piekły i pierzchły. Podchodziłam o tego balsamu chyba trzykrotnie, ale za każdym  razem efekt był taki sam. Usta piekły i skórki się zadzierały.
6. Wodoodporny tusz do rzęs Essence Get Big Lashes - ten tusz jest "wszystkoodporny". Nie można go zmyć wodą (co jest akurat ok, wiadomo), ale nie radzi sobie z nim ani płyn do demakijażu oczu ani płyn micelarny. Żeby pozbyć się tego cholerstwa, naprawdę trzeba się nieźle namęczyć, przy czym można zgubić kilka rzęs. Niestety trochę się zawiodłam, bo nie tak sobie wyobrażałam wodoodporny tusz do rzęs. Cena - ok. 10 zł.
A Wy co sądzicie o tych kosmetykach? Sprawdzają się Wam, czy może też macie podobne odczucia jak ja? A jakie według Was są jeszcze inne buble kosmetyczne? Podzielcie się, z chęcią poczytam :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...